Wiele razy dziennie słyszymy to pytanie. Jakie jest ryzyko, że Polska padnie ofiarą zamachów terrorystycznych? Nikt nie potrafi jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Nawet politycy nie są zgodni. Jedni uspokajają, inni twierdzą, że należy natychmiast zakazać przyjmowania imigrantów do Europy, a ważne wydarzenia, skupiające tysiące ludzi najlepiej odwołać. Kto ma rację? Jak wielkim zagrożeniem dla Polski są terroryści?
Mówiąc o zamachach terrorystycznych, nie można nie wspomnieć o mających odbyć się za niespełna kilka miesięcy Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Wiemy, że w uroczystościach tych weźmie udział papież Franciszek. Trudno o lepszą okazję, miejsce i okoliczności do zdziesiątkowania milionów młodych chrześcijan. Politycy zapewniają, że Polska jest zupełnie bezpieczna, a do tego świetnie przygotowana do obrony. Logika jednak podpowiada inne scenariusze. Czym bowiem jest 10 000 funkcjonariuszy na milion ludzi, wchodzących na teren uroczystości. Wylegitymowanie i sprawdzenie wszystkim jest rzeczą w zasadzie niewykonalną. Pytanie nasuwa się samo – czy nie warto byłoby zrezygnować, przełożyć uroczystość na bezpieczniejsze czasy i nie ryzykować życiem papieża i milionów młodych ludzi? Nie nam to co oceniać, decydują władze. Jak na razie wygrywa religia i wiara, że w takich okolicznościach nic nie może się stać.
Warto podkreślić, że ryzyko ataków terrorystycznych gwałtownie wzrasta przy napływie imigrantów z krajów Bliskiego Wschodu. Część z nich zwerbowana jest przez Państwo Islamskie do szerzenia Islamu, jego dominacji, wykorzenienia wszystkiego, co z nim sprzeczne. Wpuszczając poza granicę imigrantów z krajów muzułmańskich, tak naprawdę nie mamy pewności, czy sami nie wpuszczamy za próg zamachowców. Nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć. I znów, pytanie nasuwa się samo. Oceniać wszystkich jedną miarą, zamknąć przed nimi drzwi i obalić domenę tolerancji dla innych wyznań, czy pozostać wzorem tolerancji, podać rękę i tracić setki ludzi przez jeden błąd. Decyzja należy zawsze do władz, my jednak również miejmy oczy dookoła głowy, mimo iż sami przed zamachowcami obronić się nie jesteśmy w stanie.
Ryzyko zamachu terrorystycznego podczas Światowych Dni Młodzieży w lipcu wydaje się całkiem realne. Nie wiadomo, czy akurat Polska jest na celowniku państw Islamskich, pewne jest jedno – jeżeli jest, Polska nie będzie stanie ochronić uczestników tak ogromnego wydarzenia, jakim są Światowe Dni Młodzieży. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że do lipca stanie się cud, sytuacja się poprawi i zagrożenie zniknie, co jednak wydaje się raczej mało prawdopodobne.